Zaznacz stronę

Felietony

Katolickie felietony z UK

Z wizytą u księdza Bronisława Gostomskiego.

Z wizytą u księdza Bronisława Gostomskiego.

Byliśmy tylko na "Szczęść Boże". Widzieliśmy się zaledwie kilkanaście razy w życiu. To wystarczyło, aby zachować wiele wspomnień o księdzu Gostomskim, wspaniałym kapłanie i dobrym człowieku. Ranek, 10 IV 2010 Telefon od kumpla, z którym mieliśmy zaraz jechać do komisu...

Z wizytą u księdza Bronisława Gostomskiego.

Byliśmy tylko na „Szczęść Boże”. Widzieliśmy się zaledwie kilkanaście razy w życiu. To wystarczyło, aby zachować wiele wspomnień o księdzu Gostomskim, wspaniałym kapłanie i dobrym człowieku.

Ranek, 10 IV 2010

Telefon od kumpla, z którym mieliśmy zaraz jechać do komisu kupić auto.

– Wiesz już?

– O czym?

– To odpal kompa.

Szok.

Po chwili drugi telefon. Ksiądz Romek Szczodrowski z Coventry, u którego mieliśmy za dwa tygodnie prowadzić imprezę parafialną.

– Tomku, odwołujemy. Gdyby jakieś koszta za zajęcie terminu to oczywiście pokryję.

– Księże Romku, żadne koszta! To jasne, że trzeba odwołać.

– Słuchaj… w tym samolocie był też nasz Bronek Gostomski.

Dostosuję się

Lata 2005 – 2010 to był czas, kiedy w naszej parafii, w Duszpasterstwie Akademickim często zmieniali się księża. Atmosfera, delikatnie mówiąc, nie była najlepsza. Ledwo udało się coś zbudować a tu szybka decyzja i księdza nie ma. Tak też pomyśleliśmy, gdy pewnej niedzieli zobaczyliśmy w zakrystii księdza Gostomskiego, zamiast naszego księdza Marka.

– Spokojnie, to tylko jednorazowe zastępstwo – uspokoił zanim zdążyliśmy się odezwać. – Jaki tu jest zwyczaj spowiadania, przed czy po Mszy? – zapytał w zakrystii. Był przed, ale zaraz trzeba było rozpoczynać więc powiedzieliśmy, że może być spowiedź na koniec. – Jest dobrze – rzucił z uśmiechem – chętnie dostosuję się do Waszych zasad.

Pierwszy raz od dawna poczuliśmy, że jesteśmy jako wspólnota dla kogoś ważni.

Trzeba się dzielić

Ksiądz Marek, obecny proboszcz, a wtedy wikary przy parafii św. Andrzeja Boboli, zawsze z szacunkiem wypowiadał się o księdzu Gostomskim. Dzieli się obowiązkami po równo, był zawsze dla innych. Starsza emigracja opowiadała, że tuż po wielkim najeździe Polaków na wyspy w 2004r. otworzył salki parafialne dla bezdomnych, którzy zwabieni chęcią lepszego zarobku, szybko wylądowali na ulicy.

Podczas pamiętnego trzęsienia ziemi na Haiti, w parafii zorganizowano koncert na pomoc potrzebującym. Ksiądz Bronek – bo tak do niego często się zwracali – dorzucił też od parafii konkretną kwotę. Znajomi opowiadali mi, że upewniali się, czy na pewno chce tak zrobić, bo kościół był w trakcie remontu i też były potrzebne pieniądze

– Trzeba się dzielić z innymi – usłyszeli.

O tym, jak szanował człowieka, mieliśmy okazję przekonać się podczas jednej imprezy. To były początki naszej wodzirejki na wyspach. Mało doświadczeni nie wiedzieliśmy, że organizując zabawę w długi, wolny a do tego gorący weekend, nikt nie przyjdzie. Przyszło kilka osób. Z barku i kawiarni nie starczyło by nawet na ofiarę dla parafii za salę. Ksiądz Bronek przyszedł do nas, powiedział tylko z uśmiechem – No mówiłem Wam przecież, że tak będzie – po czym dodał, że za salę nic nie chce i podszedł do barku zamówić drinka za którego zapłacił, bo… nie chciał nawet słyszeć o tym, że ma mieć coś za darmo!

Ostatnie spotkanie

Gościliśmy z żoną u księdza Marka na obiedzie. Był też ksiądz Bronek. Nie pamiętam o czym rozmawialiśmy, po za tym, że była bardzo ciepła atmosfera. Parę miesięcy później poszliśmy nawiedzić cmentarz na Wszystkich Świętych, położony na North Acton. Z daleka zobaczyliśmy procesję i księdza Bronka na przodzie. Zobaczył nas i pierwszy się ukłonił. A pół godziny później, gdy wracaliśmy do domu, ktoś przejeżdżał obok autem, zatrzymał się na chwilę i zatrąbił. Odwróciliśmy się – ksiądz Bronek pomachał do nas zza kierownicy i ruszył dalej.

Potem już był tylko Smoleńsk.

Przyjaciółmi nie byliśmy, znaliśmy się tylko na „Szczęść Boże”. To wystarczyło. Gdy w 2011 roku jechaliśmy z Warszawy na Toruń, zatrzymaliśmy się w Sierpcu, chcieliśmy odszukać grób. Pytamy starszą kobietę sprzedającą znicze, powinna znać.

– Ksiądz Gostomski? Nie znam. A, to ten od Smoleńska? Leży gdzieś w głębi ale nie wiem dokładnie.

Przykre i smutne.

Grób odnaleźliśmy, posiedzieliśmy trochę i wspominaliśmy te chwile, które opisałem powyżej. Choć jest z pewnością dużo więcej osób, które przeszły z księdzem Bronkiem niejedno, to dzisiaj, w rocznicę katastrofy smoleńskiej, chcę również dorzucić nasze wspomnienia, aby pamięć o Nim nie zaginęła. Zawsze będziemy pamiętać uśmiechniętego księdza witającego parafian przed kościołem i żegnającego ich tuż po Mszy.

Księże Bronku, do zobaczenia!

Tomek Kania | KRL Radio.

 

 

 

 

 

On jest tu. Na brudnej ulicy.

Wracałem ze studia, dochodziła 23:00. Stałem na światłach, lekki korek, w głośnikach Armia na przemian z 2 TM 2,3 aby nie zasnąć, a na chodnikach obok pełno pijanych ludzi. Jedno wielkie darcie, ktoś leżał pod ścianą, reszta piła, choć może słowo „chlała” byłoby tu lepsze.

Przypomniałem sobie

Rok 2006. Wracaliśmy autem z Liturgii Wielkiego Piątku w parafii św. Andrzeja Boboli na Hammersmith. Na ulicach wiadome ‘króliczki’ , pełne puby i ogólnie balanga. Żadnej refleksji. Jechaliśmy i ocenialiśmy, jaki to zdegenerowany kraj. Ileż brakowało im do polskiej pobożności.

ON

– Masakra – pomyślałem, patrząc teraz na te ulice. Dopiero po chwili dotarły do mnie słowa utworu: On jest tu. On żyje! Był to pierwszy utwór rodzącego się wtedy „Tymoteusza”. Zwykle go omijałem, ale teraz jakoś wyjątkowo nie. On jest tu – dudniło w głośnikach.

Gdzie?

Tu? Na tej brudnej, zachlanej ulicy? Panie Jezu, coś Ci się pomyliło, tu nie ma Kościoła, to nie Twoje miejsce. Serio, jesteś tutaj?

„Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9, 12-13)

Scenę powołania celnika Mateusza, przedstawioną z filmie Jezus z Nazaretu, widziałem kilkadziesiąt razy. Wtedy też ostrzegali Go – „nie idź tam, wywołasz skandal, my przestrzegamy prawa a oni spędzają czas na ucztach”

Do niedawna

Przed prowadzeniem każdej imprezy modliłem się za wszystkich uczestników, aby Bóg wciągnął ich wszystkich do nieba, kiedy przyjdzie czas. Taka refleksja po Wielkim Poście, że czas zmienić modlitwę. Być może to oni wciągną mnie i moją rodzinę?

Tomek Kania | Misja 52 

7 najlepszych płyt z kolędami. O tym, co warto posłuchać i czego koniecznie unikać

Być może zastanawiasz się jakie włączyć kolędy w święta. Mała ściągawka dla tych, którzy mają dość coraz to nowszych, udziwnionych wersji i wszechogarniającej popowej „papki”.

Jest to moja subiektywna lista, którą chętnie polecam. Kolędy tradycyjne oraz autorskie, w których treść opowiada o czymś więcej, niż „biały puszek otulający choinkę w te magiczne święta”.

czytaj dalej…

Pin It on Pinterest