Zaznacz stronę

Tekst ukazał się w grudniowym numerze nowego miesięcznika dla małżonków Misja 52, który można pobrać tutaj:  www.krlradio.com/magazyn 

BOŻE NARODZENIE Z RODZINĄ

Każdy z nas ma w sobie dwa światy. Pierwszy to świat wyniesiony z domu rodzinnego; wspomnienia, radość, ciepło. Drugi to świat, który nas otacza, w którym żyjemy na co dzień, z którego przyjmujemy niektóre wartości i zachowania; to codzienność, która bardzo często jest trudna. Dobrze jeśli te dwa światy potrafimy połączyć. Jeśli mamy w pamięci i w sercu to co wynieśliśmy z domu rodzinnego i tym żyjemy dziś, w rzeczywistości nas otaczającej, która często (choć nie zawsze) ma niewiele wspólnego z dobrymi wartościami.

Wartości wyniesione z domu rodzinnego – oby ich było jak najwięcej – obowiązują nas w dorosłym życiu! Jeśli o nich zapominamy i bezmyślnie przyjmujemy proste rozwiązania, które podsuwa nam świat, szczególnie są one intensywne tu, na emigracji, wtedy po pewnym czasie przekonujemy się, że tą drogą nie zajdziemy daleko. Wtedy wiele rzeczy będzie wydawać się prostych – bez Boga, bez sumienia, bez dobrego serca dla innych – jednak szybko nadejdzie czas, kiedy my i tylko my zaczniemy się gubić. Bieg w życiu na któtki dystans nigdy nie da pełnego szczęścia.

Chrystus, który po raz kolejny narodzi się w tą piękną Noc wskazuje na Siebie; że jest naszym przewodnikiem w życiu. Wskazuje także na Rodzinę, bo to w Rodzinie człowiek dorasta i nabiera pewnych wzorców zachowań, by później realizować się Ow świecie, w dorosłym życiu. Tego Chrystusa każdy z nas ma obowiązek zaprosić i zawsze na nowo zapraszać do siebie, do swojego małżeństwa. O Tym Chrystusie nigdy nie wolno nam zapomnieć. Nie możemy dopuścić do tego by prawda o Narodzonym Chrystusie była na dalekim miejscu, podczas gdy na miejscu ważniejszym będzie życie byle jakie naznaczone egoizmem, konsumpcją, kłamstwem.

Narodzony Chrystus mówi nam, abyśmy niekiedy – nie tylko w czasie Świąt – zatrzymali się w tej gonitwie, abyśmy przemyśleli swoje życie. Aby nie liczyła się tylko forma – opłatek, choinka, kolędy – ale i treść. A jest nią Rodzina. I dbanie o to, by w niej zawsze było dobrze. Śp biskup Ignacy Jeż zapytany na koniec Mszy św. w katowickiej katedrze czasie swojej krótkiej wizyty w tym mieście o to, skąd czerpie tyle radości i tyle dobra okazywanego ludziom odpowiedział najpierw krótko – z Rodziny. I mówił dalej, że kiedy spotyka się ze swoim rodzeństwem i ich dziećmi, wówczas to oni dają mu radość
i siłę tak bardzo potrzebną do życia. W rodzinie tkwi siła, która każdemu z nas pozwala dobrze i godnie żyć. Rodzina to tajemnica, którą trzeba odkrywać i o którą trzeba dbać.

Modląc się w Kościele, w tym pięknym czasie Bożego Narodzenia wielokrotnie przekonujemy się o sile i tajemnicy tych dni. Widzimy siebie i innych dorosłych z ich problemami, trudami, często zranieniami. Widzimy siebie stojących w Kościele, jednak często myślami będących przy naszych sprawach, naszych trudnościach. Widzimy siebie może i pełnych tęsknoty za Ojczyzną. Ale widzimy też i dzieci z ich prostą wiarą, dzieci przyjmujących prawdę tych Świąt – tak po prostu, dzieci podchodzących do figury Narodzonego Chrystusa z wielką radością, bo oto wydarzyło się coś pięknego. Bo oto narodził się Ktoś, kto będzie zawsze przy mnie, Ktoś komu mogę wszystko powiedzieć,
a On zawsze wysłucha, Ktoś bardzo ważny.

Zachwyt małego dziecka nad Bożym Narodzeniem, nad „stajenką”, nad Nowonarodzonym Chrystusem znaczy często o wiele więcej niż dziesiątki książek o tym napisanych. Tego zachwytu nie wolno i nam – dorosłym – zgubić. O ten zachwyt musimy walczyć, by nasze serce było wypełnione prostą radością. Ten zachwyt musimy w sobie
i w naszych rodzinach pielęgnować. Przyjmij te – już kolejne w Twoim życiu – Święta jak dziecko, z zupełną prostotą serca i z zupełnym zachwytem. To w tym zachwycie łączą się wspomniane dwa światy.

ks. Michał Łatuszyński / Parafia Balham w Londynie.