Zaznacz stronę

Podczas ostatnich dni i głośnej sprawy Alfiego Evansa, często pojawiały się pytania: Gdzie jest Kościół? Wszyscy liczyliśmy na mocne stanowisko w obronie życia. Patrząc szerzej, nie dziwię się, że się przeliczyliśmy. 

Szok

Kilka lat temu moja żona uczestniczyła w spotkaniu koordynatorów ds. religii w katolickich szkołach. Ponad stu koordynatorów z całej Anglii debatowało nad tematami, jakie powinno się podejmować na lekcjach religii. Ksiądz, który prowadził to spotkanie, pięknie mówił o obecności Boga w przyrodzie i wszelkich cudach natury. Małżonka postanowiła podjąć temat In Vitro, wtedy bardzo mocno komentowany w Polsce, w Anglii przemilczany. Zaznaczyła, że w tej debacie nie chodzi o to, aby potępiać tych, co popierają tę metodę, ale nakreślić jasne stanowisko Kościoła i podjąć temat, o którym w ogóle się nie mówi. Na sali zrobiło się gorąco. Rozpoczęła się burzliwa debata, u niektórych pojawiły się łzy. Okazało się, że spośród wszystkich koordynatorów była jedyną, która nie popierała tej metody. Mimo burzliwej dyskusji, od nikogo nie usłyszała pretensji, nie było personalnych „wycieczek”. W czasie przerwy sporo osób podeszło do niej, i mimo, że się nie zgadzali, podziękowali za odwagę podjęcia tematu, nawet proponowali spotkanie aby wyjaśnić jak powinna myśleć.

Jedyną osobą, od której poczuła wyraźną niechęć a nawet złość był… ksiądz. Ten sam, który pięknie opowiadał o Bogu ukrytym w ptaszkach i łączkach. Ksiądz, aby podsumować debatę, na koniec powiedział:

– Skoro Pan Bóg obdarzył tak wielkim darem te osoby, które wymyśliły metodę In Vitro, to widocznie nie miał nic przeciwko, aby taka metoda powstała.

Wszystkich zadowolić

Każdy, kto ma dosyć kazań polskich księży, gdy poruszają trudne tematy, powinien zmienić parafię na angielską. Być może popełniam błąd, oceniając wszystkich jednoznacznie. Niestety, nigdy na angielskich Mszach nie słyszałem kazań, które by mnie poruszyły, czegoś nauczyły i dały do myślenia. Wszystkie były wypowiadane w tonie: byleby tylko nikogo nie urazić. Podobne odczucie miałem teraz, czytając relację z wizyty Arcybiskupa Liverpoolu w Watykanie:

– Jestem świadomy współczucia, które okazują Włosi Alfiemu, ale wiem też, że nasze systemy medyczne i prawne w Wielkiej Brytanii również opierają się na współczuciu i ochronie praw dziecka – powiedział Abp Malcolm McMahon.

Mieliśmy tego dowód w postaci głodzenia Alfiego i braku zgody sądu na wyjazd, gdy pojawiła się szansa leczenia we Włoszech.  Szpital, który do tego dopuścił,  w dziedzinie „Caring” (opiekuńczy, troskliwy) ma przyznaną notę „Outstanding” (wybitny, niezrównany).

Gdzie jest Kościół?

Takie pytania pojawiały się u ludzi, którzy protestowali w obronie  życia Alfiego. Bardzo brakowało widoku lokalnego biskupa, z różańcem w dłoni, pomiędzy protestującymi ludźmi. Brakowało refleksji: to się dzieje u mnie, na terenie mojej parafii, pójdę z różańcem, może ktoś dołączy? Może siłą modlitwy i bez krzyków wymodlimy ocalenie życia?

Brakowało jasnego sygnału: Kościół jest z Wami realnie obecny tu i teraz! Były natomiast ogólne wypowiedzi w stylu: „Rozumiemy rodziców Alfiego w tej trudnej sytuacji ale rozumiemy też decyzję szpitala. Ogarniamy Was modlitwą.”   

Głos angielskiego Kościoła,  zadowalający wszystkich, nigdy nie będzie szanowany. Wyjątkiem był biskup Philip Egan z Portsmouth, który  wyraził swoje poparcie dla Alfiego i jego rodziców, tweetując:

„Poświęćmy dziś serdeczne modlitwy małemu Alfie Evansowi – teraz włoskiemu obywatelowi – i jego odważnym rodzicom. Jeśli istnieje cokolwiek, co można zrobić, niech Pan pozwoli nam, przez Jego miłość i łaskę, dokonać tego.”

Przy wypowiedziach takich, jak Arcybiskupa Liverpoolu, śmiało możemy uznać powyższy tweet za skrajnie radykalny.

Być

Od kilku lat prowadzę w Episkopacie konferencje dla księży wyjeżdżających do pracy za granicę. Konferencja nosi tytuł. „Oczekiwania wiernych wobec duszpasterzy na emigracji”. Mimo różnych sytuacji, które przedstawiam jako przykłady, nigdy nie zmieniam dwóch, najważniejszych punktów konferencji: Potrzebujemy księży, którzy są realnie obecni w życiu parafii, i zarazem takich, których widać, gdy trwają na modlitwie. W dzisiejszych czasach to jest bardzo mocne świadectwo.

W polskim filmie „Trzeci”, jest pod koniec scena, gdy małżeństwo, będąc w szpitalu, przypomina sobie stratę dziecka z przed kilku lat:

– Gdybyś wtedy był przy mnie… – zaczęła żona

– To niczego by nie zmieniło – przerwał mąż – Ono i tak by umarło.

– Ale przynajmniej byś był. 

Tylko tyle i aż tyle.

Tomasz Kania | Katolickie Radio Londyn. 

 

 

 

Pin It on Pinterest