Zaznacz stronę

Gdy wiem, że nie wyrobię się na Mszę w swojej parafii, wtedy ‚melduję’ się lokalnie na Upton Park. Wczoraj na ogłoszeniach padły ważne słowa, które chciałbym rozpowszechnić dalej.

Z pewnością spotkaliście się w swoich parafiach z sytuacją gdzie osoby, które z różnych względów nie mogą przystąpić do Komunii Świętej, podchodzą w procesji po Błogosławieństwo. Cel jest piękny – Kościół pokazuje, że nie odtrąca ludzi w grzechu. Problem pojawia się, gdy osoby zastępują takim „błogosławieństwem” sakrament spowiedzi. Dlaczego piszę w cudzysłowiu?

Wczoraj, podczas wieczornej Mszy Świętej ks. Arcenio Fiałek powiedział:
– Zauważyłem, że dużo osób przychodzi tylko po Błogosławieństwo. Ono nic nie da, jeśli zastępuje przyjęcie Pana Jezusa. To tak, jakbyście wchodzili pod prysznic z parasolem. Osoby, które nie mają przeszkód aby pojednać się z Bogiem na spowiedzi zapraszam do konfesjonału, On czeka. Zwróćcie także uwagę, na przykład jaki dajecie dzieciom, które myślą, że nie trzeba przyjmować Pana Jezusa bo wystarczy pobłogosławić. 

Wszystkim, którzy pomyślą, ze to kolejny kapłan, który ‚sie czepia’ od razu powiem – nic z tych rzeczy. Była to realna troska o życie duchowe parafian. Z pewnością wielu księży również w podobny sposób przypomina o właściwych proporcjach.

Piszę o tym, ponieważ spotkałem się także z wieloma teoriami, że najlepszym miejscem na spotkanie Boga „nie jest konfesjonał ale twoja słabość” itp. Brzmi to pięknie.
Jeszcze piękniej, gdyby szło w parze z przypomnieniem, gdzie jest Źródło. On czeka.

Tomek Kania | Katolickie Radio Londyn