Zaznacz stronę

Projekt 7 zasad, to nowa propozycja Misji 52. Do tej pory ukazały się „Zasady podczas kłótni małżonków” oraz „Dzieci, Mądrość, Finanse”. Przy okazji ostatniego projektu wyłoniła się ciekawa dyskusja.

Celem projektu było przekazanie konkretnych wskazówek rodzicom, którzy chcą nauczyć swoje dzieci mądrego zarządzania pieniędzmi. Projekt ten powstał we współpracy pomiędzy twórcami Misji 52 a Rafałem Kupisem, autorem projektu „Boskie Pieniądze”. Rafał jest mężem i ojcem trójki dzieci, przedsiębiorcą, prowadzi własną firmę. Jest też autorem warsztatów „Biblijne wskazówki zarządzania majątkiem”, które w marcu odbyły się w Londynie.

Zasady pt. „Dzieci, Mądrość, Finanse” są zbiorem wypracowanych w praktyce metod. Przez ostatni tydzień ukazywały się na stronie Misji 52, wzbudzając sporo emocji i komentarzy.  Dwie najciekawsze wypowiedzi publikujemy poniżej. Są one ciekawym uzupełnieniem projektu i mogą służyć jako inspiracja dla innych rodziców.

MAGDA
Długo zmagaliśmy się z tematem kieszonkowego. Nie przemawiało do mnie dawanie kieszonkowego ot tak – właśnie z powodu, że nikt nam nie daje pieniędzy za to, że jesteśmy. Nie przemawiało do mnie płacenie za naukę, wyniki w szkole czy drobne, codzienne obowiązki. W końcu znaleźliśmy rozwiązanie, które zadowala wszystkich. Stworzyliśmy listę prac ekstra, które mi naprawdę pomagają i są dostosowane do wieku. Umycie kuchenki, umycie całej łazienki czy dla 5-latka składanie prania. Stawka nie jest wysoka, np. 2 zł. Dzieci mogą zdecydować czy chcą wykonać daną pracę czy nie. Zarobki są zapisywane i raz w miesiącu wypłacane. Do tego wypłacamy też procent od oszczędności.
Dzieci same decydują czy i na co wydają, zawsze służymy im radą, pomagamy znaleźć taniej, analizujemy z nimi sens wydatku itp.
Naukę oszczędności mają obserwując nas i to jak gospodarujemy pieniędzmi. Są częścią budowania domowego budżetu. Są często przy tym obecne.

 

MONIKA
Nie dostawałam kieszonkowego i nie uważam, tego za błąd ze strony moich rodziców. Wręcz przeciwnie. Uczyło mnie to  dużo, m.in. jeśli chciałam coś kupić i poprosić rodziców o pieniądze musiałam ich przekonać i to nie zwykłym dziecięcym uśmiechem czy wymuszonym płaczem, ale argumentem. To sprawiało, że czasem, a nawet często sama dochodziłam do wniosku, że nie jest to mi potrzebne, a tak naprawdę sprawi tylko przyjemność na chwilę a później pójdzie w kąt. Gdy w wieku 17 lat poszłam do wakacyjnej pracy, nie wydałam pieniędzy na nie wiadomo co, ale przeznaczyłam je na konkretny cel, prawo jazdy. Myślę, że jakbym dostawała kieszonkowe, tak naprawdę nie nauczyłabym się wartości pieniądza, bo nie wiedziałam z jakim trudem ze strony rodziców to się wiązało. Ale uważam też, że tak naprawdę to postawa rodziców i ich stosunek do pieniądza kształtuje w dziecku w dużej mierze to jak będą zarządzać pieniędzmi teraz, bądź w przyszłości.

Cała dyskusja dostępna jest w komentarzach pod zasadami TUTAJ.

 

Pin It on Pinterest