Zaznacz stronę

Zgoda na wyjazd Alfiego do Włoch będzie jednoznaczna z przyznaniem się do błędu. Ostatnia nadzieja w tym, że spróbują załatwić sprawę w „białych rękawiczkach”. Wszystko po to, aby nie stracić bardzo dobrych ocen.

Zerknąłem przed chwilą na noty, jakie szpital ma wystawione przez Care Quality Commission (niezależny regulator opieki zdrowotnej i społecznej w Anglii). Mówiąc krótko – każda placówka może im pozazdrościć ocen! Dodam dla niewtajemniczonych, że „Outstanding’ oznacza najwyższą notę. Wszystkie do sprawdzenia  tutaj: Alder Hey Childrens Hospital – CQC ⇒

Przyznanie ocen wiąże się z bardzo szczegółowymi kontrolami, do których każda placówka starannie się przygotowuje. Wcześniej, o takiej kontroli dana placówka była informowana przynajmniej z tygodniowym wyprzedzeniem. Aktualnie może dostać informację na 24 h przed kontrolą.  Podobny system działa w edukacji. Moja żona uczy w angielskiej szkole podstawowej i w ciągu ostatnich lat przechodziła przez trzy, stresujące kontrole.  Przyznanie najwyższych ocen oznacza spokój na dłuższy czas. Każda nota poniżej „Good’, oznacza częste kontrole i obserwacje. Podobnie działa w szpitalach.

„Białe rękawiczki”

Szpital Alder Hey, jeśli wyrazi zgodę na na przetransportowanie Alfiego do Włoch, jednoznacznie wyśle wszystkim informację: Popełniliśmy błąd! Gdy okaże się, że dla Alfiego jest szansa na życie, dla szpitala będzie to nie tylko katastrofa wizerunkowa. Inni rodzice, których dzieci zostały w podobny sposób uśmiercone wcześniej, dowiedzą się, że – być może – dało się zrobić coś więcej. Zacznie się dochodzenie swoich praw – i słusznie. Przed szpitalem stanie widmo wypłaty odszkodowań.  Następna kontrola CQC będzie kwestią czasu i prawdopodobnie oceny drastycznie spadną.

Przekaz sądu i szpitala jest jasny: zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy! Tylko ta włoska klinika, i to nadanie obywatelstwa, mocno przeszkadza. Dlatego ostatnia nadzieja w tym, że szpital będzie próbował załatwić sprawę „w białych rękawiczkach”. Pozwoli rodzicom zabrać dziecko do domu, pokazując tym swoją dobroduszność, a potem w świat pójdzie informacja, że rodzice uciekli z dzieckiem do Włoch bez zgody władz. Chyba, że zdarzy się kolejny cud – zmiana decyzji sądu.

Na koniec, jedna smutna sprawa.

Obszerną argumentację za tym, że szpital jest „w porządku” i zrobił absolutnie wszystko, przeczytałem na stronie prowadzonej przez chrześcijańską rodzinę w Polsce. Argumentowali tym, że skoro cały ‚katolicki internet’ mówi o mordercach ze szpitala w Liverpoolu, to koniecznie trzeba pokazać drugą stronę,  bo – jak czytam u nich – „Maćkowi się chciało zebrać fakty”.

Swoją drogą…

Dlaczego, wszyscy, którzy tak chętnie epatowali na facebooku zdjęciami chłopca, co utonął w drodze do lepszego, europejskiego świata, teraz nie wrzucają zdjęć Alfiego?

Tomasz Kania | KRL Radio.